Powstańców Śląskich: Zdzisław Gomulski został nowym królem kurkowym

Wojacy z kogutem

- W najbliższą niedzielę boisko sportowe Zespołu Szkół przy ul. Skwierzyńskiej 6, już od godz. 11 będzie się mienić kolorami mundurów bractw kurkowych z całej Polski. Swój udział w intronizacji króla kurkowego, którym został Zdzisław Gomulski, zapowiedzieli także goście z Saksonii.

Zdzisław Gomulski (z prawej) w niedzielę odbierze tytuł króla kurkowego. Z lewej Janusz Palczewski, hetman Bractwa Kurkowego "Husarz"

Nasze bractwo istnieje od 1998 roku - mówi Janusz Palczewski, hetman "Husarza". - W swych szeregach skupiamy 25 członków, w tym 8 pań. Wśród nich jest miejska radna i właściciel dużej firmy. Mamy także 25-osobową grupę młodzieżową, której większość stanowią uczniowie szkół średnich. Na niedzielną imprezę zaprosiliśmy także kolegów z Bractwa Kurkowego, które działa przy wrocławskim Arsenale.

Bractwa kurkowe zaczęły powstawać w XIII wieku. Początkowo we Francji, później w Niemczech, a na przełomie XIII i XIV wieku również w Polsce. Ich zadaniem była obrona miast, gdy etatowe załogi były z dala od macierzystych grodów.
- Dziś nie musimy już stawać na murach swoich miast - dodaje hetman Janusz Palczewski. - Kontynuujemy jednak wieloletnie tradycje i wpajamy je naszej młodzieży. W tym roku, dzięki przychylności władz miejskich, udało się nam wyremontować zniszczoną strzelnicę przy ul. Skwierzyńskiej. Na ten cel z naszych składek wydaliśmy prawie 30 tyś. zł. Z naszej strzelnicy, przez całe wakacje, za drobną opłatą lub za posprzątanie terenu wokół niej, korzystała młodzież z okolicznych bloków.
Zdzisław Gomulski nie kryje, że cieszy z wyboru na kurkowego króla. Tytuł ten daje mu absolutną władzę oraz prawo warzenia piwa. W praktyce oznacza to jednak, że podczas niedzielnej uroczystości będzie musiał postawić kolegom beczkę piwa oraz ugościć wykwint­nym jadłem. Nikt go też nie zwolni z podatków, jak to przed wiekami bywało. Jako król kurkowy będzie musiał jednak częściej reprezentować swoich braci na krajowych i zagranicznych imprezach.

- Bractwo kurkowe to dość drogie hobby - przyznaje jego ekselencja król Zdzisław. - Za sam mundur trzeba zapłacić 400 zł. Kolejnych 300 zł trzeba wydać na zakup szabli. Natomiast karabin, który powinien mieć każdy członek bractwa, kosztuje od 500 do 10 tyś. zł. Do tego trzeba dodać koszty licznych wyjazdów na zawody i spotkania kurkowe. Nie żałuję jednak tych pieniędzy. Działalność w bractwie daje mi wiele satysfakcji i możliwość poznania wielu interesujących ludzi.

ryszard mulek

Galeria foto z intronizacji.



Do strony głównej
Do strony głównej serwisu


Napisz do mnie

Webmaster: J.Urbaniak
Ostatnia aktualizacja 23.11.2003r.